Malowanie na szkle cz. I

Udało nam się skrzyknąć i zorganizować zajęcia dla zainteresowanych malowaniem na szkle. Mamy zrobione półprodukty. Gdy kontury porządnie wyschną, będziemy nakładać kolory. Mam nadzieję, że efekt końcowy będzie zachwycający. Ale niezależnie od wartości artystycznej naszych „dzieł” same zajęcia, możliwość spotkania się i nauczenia się nowych technik jest najważniejsze.

Po wykonaniu konturów do witraży zdołałyśmy jeszcze sprawdzić jak jesteśmy cierpliwe…chciałyśmy zrobić filcowe cudeńka. Efekt? 2 połamane igły, pokłute palce, ale jedna z nas stwierdziła, że jest to doskonałe na stres. Za 2 tygodnie, na nasze kolejne spotkanie, ma przyjść w nowych własnoręcznie sfilcowanych koralach.  Jak się uda, to zaprezentuję je na zdjęciu.